28-09-2018, 17:05
W sumie wiedziałem, że tymi rajtuzami się rozumiemy.
W ostatnim poście próbowałem to jakoś wyrazić, ale widać niezbyt expressis verbis.
Kiedyś pisałem, że do mojego kina przychodzą goście. W ostatnich latach to grono jest mocno zawężone, lecz najgorliwsi filmożercy nadal „kupują bilety”.
Ze znajomym, o którym pisałem w ostatnim poście przywołaliśmy lata 80, kiedy wspólne wyprawy do kina stanowiły swoisty rytuał. Najpierw obowiązywała wystana w kolejce pizza do ręki, potem kolejka po bilety i na koniec kolejka do sklepiku po jakiś napój.
Dziś kumpel z radością powtarza tamte zachowania wraz z rodziną, ja z kolei zasiedziałem się w home cinema. I jest git, czyli rozmowa z gośćmi przed filmem oraz dyskusja po projekcji. „Chce się Ż”!
Wrócę do słuchawek. Stosunkowo niedawno zauważyłem rozbieżności w gustach filmowych pomiędzy mną a żoną. Trochę mnie to zaskoczyło. Drzewiej „łykaliśmy” wspólnie wszystko jak leci z VHS i DVD. W ostatnich latach wygląda to już różnie. Zatem te MDRy stanowią jakby konieczność. Nadto – o czym nigdy nie pisałem – są filmy, które po prostu lubię oglądać sam. Chodzi o obrazy „kontemplacyjne”i uchodzące za niełatwe w odbiorze. Ostatnio w towarzystwie słuchawek zaliczyłem „Photon”(2017) z A. Chyrą. Niestety, na DVD. Mam przeczucie, że prędzej czy później ktoś na zachodzie wyda majstersztyk N. Leto w wersji BD. Wówczas z pewnością ponowię zakupy.
Napisz może coś o swoim 5.1.2. Bardzo lubię czytać na temat rozwiązań u innych osób. I chyba nie tylko ja. Nie musisz podawać marki itp., jeśli nie chcesz.
W ostatnim poście próbowałem to jakoś wyrazić, ale widać niezbyt expressis verbis.Kiedyś pisałem, że do mojego kina przychodzą goście. W ostatnich latach to grono jest mocno zawężone, lecz najgorliwsi filmożercy nadal „kupują bilety”.
Ze znajomym, o którym pisałem w ostatnim poście przywołaliśmy lata 80, kiedy wspólne wyprawy do kina stanowiły swoisty rytuał. Najpierw obowiązywała wystana w kolejce pizza do ręki, potem kolejka po bilety i na koniec kolejka do sklepiku po jakiś napój.
Dziś kumpel z radością powtarza tamte zachowania wraz z rodziną, ja z kolei zasiedziałem się w home cinema. I jest git, czyli rozmowa z gośćmi przed filmem oraz dyskusja po projekcji. „Chce się Ż”!Wrócę do słuchawek. Stosunkowo niedawno zauważyłem rozbieżności w gustach filmowych pomiędzy mną a żoną. Trochę mnie to zaskoczyło. Drzewiej „łykaliśmy” wspólnie wszystko jak leci z VHS i DVD. W ostatnich latach wygląda to już różnie. Zatem te MDRy stanowią jakby konieczność. Nadto – o czym nigdy nie pisałem – są filmy, które po prostu lubię oglądać sam. Chodzi o obrazy „kontemplacyjne”i uchodzące za niełatwe w odbiorze. Ostatnio w towarzystwie słuchawek zaliczyłem „Photon”(2017) z A. Chyrą. Niestety, na DVD. Mam przeczucie, że prędzej czy później ktoś na zachodzie wyda majstersztyk N. Leto w wersji BD. Wówczas z pewnością ponowię zakupy.
Napisz może coś o swoim 5.1.2. Bardzo lubię czytać na temat rozwiązań u innych osób. I chyba nie tylko ja. Nie musisz podawać marki itp., jeśli nie chcesz.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
