I ja w końcu skończyłem Wiedźmina (priorytet miał finałowy sezon Mr. Robot - polecam !!!).
Miałem to szczęście, że książki ostatni raz czytałem jakieś 10 lat temu więc z jednej strony nie miałem problemów z połapaniem się w fabule i zabawami z liniami czasowymi, a z drugiej strony po takim czasie wiele wątków z książek już mi się zatarło i większości zmian w wersji Netlfliksowej nie byłem w stanie wychwycić za wyjątkiem tych najważniejszych jak np. moment pierwszego spotkania Ciri i Geralta - zupełnie niepotrzebna zmiana, która sprawiła, że finał sezonu okazał się mniej emocjonalny w stosunku do tego jaki mógłby być.
Na plus sceny walk, Jaskier i ogólnie casting najważniejszych postaci - wiedziałem, że Cavill w roli Geralta sobie poradzi i tak też się stało, Freya Allan jako Ciri też mi od początku leżała i chociaż po pierwszym sezonie nie za bardzo można ocenić jej warsztat aktorski to jednak potencjał na coś obiecującego jest. Największe wątpliwości miałem do Yennefer, ale w sporej części prysły one po 5 odcinku (i nie, nie chodzi tylko o boobsy - okazało się, że jakaś chemia między serialowym Geraltem i Yen jednak jest
), chociaż nie będę oryginalny i napiszę, że w tej roli moją faworytką od początku była Eva Green.
Nad minusami nie będę się za bardzo rozwodził - było ich sporo od spłyconych dialogów (nie wiem czy to wina przekładu książek na język angielski czy samego scenariusza) po telewizyjność w złym tego słowa znaczeniu, która przez większość czasu biła ze strony tego serialu. Można też ponaśmiewać się z wyglądu krasnoludów, czarnoskórych Elfów, kiczowatych zbroi Nilfgaardczyków, realizacji bitwy o wzgórze Sodden, miejscami słabego CGI czy miscasta z Triss i wielu innych rzeczy, ale zdecydowana większość tego to wynikowa niewystarczającego budżetu. Wszyscy chcielibyśmy aby Netfliksowy Wiedźmin prezentował się jak np. Władca Pierścieni czy chociaż późniejsze sezony Gry o Tron, ale powiedzmy sobie szczerze aby zekranizować opowiadania na wysokim poziomie realizacji to przy takim nagromadzeniu wszystkiego potrzebny byłby potężny budżet wielokrotnie przekraczający to czym dysponowała GoT. Nierealne.
Jasne, wiele rzeczy można było zrobić lepiej przy obecnym budżecie trzymając się książkowego pierwowzoru czy przekazując świat Wiedźmina w bardziej przystępny sposób (szczególnie jeśli chodzi o pierwszą połowę sezonu) dla osób, które nie miały wcześniej styczności z książką, można było też niewiele wyższym kosztem zatrudnić kilka klas lepszego autora zdjęć i dać mu pełnię swobody artystycznej.
Mimo tych wszystkich wad całość zaliczyłem w dwa wieczory bez przerw i zerkania na zegarek w trakcie oglądania poszczególnych epizodów co oznacza, że ogólnie nie było tak źle i coś przyciągającego jednak jest w tym pierwszym sezonie i nie chodzi tylko o moje zamiłowanie do świata Wiedźmina jako takiego (kilka razy zaliczone książki i wszystkie gry w wersji PC) bo przez naszą rodzimą produkcję do dziś nie jestem w stanie przebrnąć
Mam nadzieję, że przed drugim sezonem Netfliks wyciągnie odpowiednie wnioski i dostaniemy coś dużo lepszego. Plus jest taki, że teraz już powinno być z górki...
PS. Zerknijcie na siódmy odcinek od 16:10 do 16:45 przyglądając się postaci Istredda co się z nim dzieje - coś tu poszło nie tak
Miałem to szczęście, że książki ostatni raz czytałem jakieś 10 lat temu więc z jednej strony nie miałem problemów z połapaniem się w fabule i zabawami z liniami czasowymi, a z drugiej strony po takim czasie wiele wątków z książek już mi się zatarło i większości zmian w wersji Netlfliksowej nie byłem w stanie wychwycić za wyjątkiem tych najważniejszych jak np. moment pierwszego spotkania Ciri i Geralta - zupełnie niepotrzebna zmiana, która sprawiła, że finał sezonu okazał się mniej emocjonalny w stosunku do tego jaki mógłby być.
Na plus sceny walk, Jaskier i ogólnie casting najważniejszych postaci - wiedziałem, że Cavill w roli Geralta sobie poradzi i tak też się stało, Freya Allan jako Ciri też mi od początku leżała i chociaż po pierwszym sezonie nie za bardzo można ocenić jej warsztat aktorski to jednak potencjał na coś obiecującego jest. Największe wątpliwości miałem do Yennefer, ale w sporej części prysły one po 5 odcinku (i nie, nie chodzi tylko o boobsy - okazało się, że jakaś chemia między serialowym Geraltem i Yen jednak jest
), chociaż nie będę oryginalny i napiszę, że w tej roli moją faworytką od początku była Eva Green.Nad minusami nie będę się za bardzo rozwodził - było ich sporo od spłyconych dialogów (nie wiem czy to wina przekładu książek na język angielski czy samego scenariusza) po telewizyjność w złym tego słowa znaczeniu, która przez większość czasu biła ze strony tego serialu. Można też ponaśmiewać się z wyglądu krasnoludów, czarnoskórych Elfów, kiczowatych zbroi Nilfgaardczyków, realizacji bitwy o wzgórze Sodden, miejscami słabego CGI czy miscasta z Triss i wielu innych rzeczy, ale zdecydowana większość tego to wynikowa niewystarczającego budżetu. Wszyscy chcielibyśmy aby Netfliksowy Wiedźmin prezentował się jak np. Władca Pierścieni czy chociaż późniejsze sezony Gry o Tron, ale powiedzmy sobie szczerze aby zekranizować opowiadania na wysokim poziomie realizacji to przy takim nagromadzeniu wszystkiego potrzebny byłby potężny budżet wielokrotnie przekraczający to czym dysponowała GoT. Nierealne.
Jasne, wiele rzeczy można było zrobić lepiej przy obecnym budżecie trzymając się książkowego pierwowzoru czy przekazując świat Wiedźmina w bardziej przystępny sposób (szczególnie jeśli chodzi o pierwszą połowę sezonu) dla osób, które nie miały wcześniej styczności z książką, można było też niewiele wyższym kosztem zatrudnić kilka klas lepszego autora zdjęć i dać mu pełnię swobody artystycznej.
Mimo tych wszystkich wad całość zaliczyłem w dwa wieczory bez przerw i zerkania na zegarek w trakcie oglądania poszczególnych epizodów co oznacza, że ogólnie nie było tak źle i coś przyciągającego jednak jest w tym pierwszym sezonie i nie chodzi tylko o moje zamiłowanie do świata Wiedźmina jako takiego (kilka razy zaliczone książki i wszystkie gry w wersji PC) bo przez naszą rodzimą produkcję do dziś nie jestem w stanie przebrnąć

Mam nadzieję, że przed drugim sezonem Netfliks wyciągnie odpowiednie wnioski i dostaniemy coś dużo lepszego. Plus jest taki, że teraz już powinno być z górki...
PS. Zerknijcie na siódmy odcinek od 16:10 do 16:45 przyglądając się postaci Istredda co się z nim dzieje - coś tu poszło nie tak
