W końcu obejrzałem ten film i nie jest on dobry. Zakładałem, że reżyser Eubank po intrygującym "Sygnale" mając do dyspozycji większy budżet w końcu pokaże co potrafi i będzie nowym Duncanem Jonesem lub Leigh Whannellem... ale tylko zmarnował ponad 50 baniek. Popełnił dokładnie te same błędy co i w "Sygnale" - ciekawy pomysł ze świetnym początkiem, niezłym końcem (here's Kraken!) ale nudnym środkiem.. co w zasadzie jest najważniejsze
Oczywiście nie obyło się bez znaków rozpoznawczych Eubanka czyli parę sekwencji slow-mo ale wstawione trochę bez sensu. Do rzeczy... zaczyna się znakomicie: od razu wielkie boom (dosłownie!) na podwodnej platformie wiertniczej w iście Hitchcocowskim stylu żeby po chwili poziom filmu siadł na amen. Płaska linia pomiaru ekg trupa do samego końca filmu - no nic się nie dzieje! Ot kilku ocalałych przez cały film przeciska się przez podwodne gruzowisko postękując i jęcząc co chwila (o... w sumie to taki trochę Deepwater Horizon). Przez cały czas jest utrzymywane stałe "napięcie" niczym na grzybobraniu. W składzie wiecznie jędolących (jendolących?) mamy:
- Kristen Stewart - zupełnie nie odnajduje się w swojej roli i jest zwyczajnie nijaka...taka Newt udająca Ripley... i jeszcze te durne monologi w myślach na początku i końcu filmu,
- Vincent Cassel, idealnie obsadzony jako kapitan ale niestety gra jak narkoleptyk, no nie chce mu się,
- reszta, czyli kolejne (aż) 3 osoby (jedna z nich jest znana z seriali Marvela - dojrzewający fani MCU do szeregu i pały w dłoń bo, uwaga, pokaże majtki!
), to taborety poza jednym wyjątkiem...
...T.J. Miller jest dość zabawny i de facto ciągnie ten film ale tylko do pewnego momentu... bo, mniej więcej, w połowie filmu (spoiler alert!) ginie śmiercią "wyssanego z konserwy" bohatera!
Można by rzec, że to taki drugi odcinek instruktażu pt. "jak utopić wielomilionowy budżet". Poprzedni odcinek to Wodny Świat Costnera i traktuje o zatapianiu kasy na powierzchni, a to już drugi, tym razem (and again...dosłownie!) zagłębiamy się w temat podwodnej defraudacji pieniędzy
Zarys fabuły żywcem wzięty z Grawitacji w scenerii rodem z Głębi Camerona z nudnym, iście cmentarnym wypełnieniem - 5/10
p.s.: film oglądałem w marnej jakości i z tego co (nie)widziałem to budżet poszedł na znakomitą scenerię, kostiumy i efekty. Do obejrzenia w 4K... może film zyska w moich oczach parę punktów więcej.
Oczywiście nie obyło się bez znaków rozpoznawczych Eubanka czyli parę sekwencji slow-mo ale wstawione trochę bez sensu. Do rzeczy... zaczyna się znakomicie: od razu wielkie boom (dosłownie!) na podwodnej platformie wiertniczej w iście Hitchcocowskim stylu żeby po chwili poziom filmu siadł na amen. Płaska linia pomiaru ekg trupa do samego końca filmu - no nic się nie dzieje! Ot kilku ocalałych przez cały film przeciska się przez podwodne gruzowisko postękując i jęcząc co chwila (o... w sumie to taki trochę Deepwater Horizon). Przez cały czas jest utrzymywane stałe "napięcie" niczym na grzybobraniu. W składzie wiecznie jędolących (jendolących?) mamy: - Kristen Stewart - zupełnie nie odnajduje się w swojej roli i jest zwyczajnie nijaka...taka Newt udająca Ripley... i jeszcze te durne monologi w myślach na początku i końcu filmu,
- Vincent Cassel, idealnie obsadzony jako kapitan ale niestety gra jak narkoleptyk, no nie chce mu się,
- reszta, czyli kolejne (aż) 3 osoby (jedna z nich jest znana z seriali Marvela - dojrzewający fani MCU do szeregu i pały w dłoń bo, uwaga, pokaże majtki!
), to taborety poza jednym wyjątkiem......T.J. Miller jest dość zabawny i de facto ciągnie ten film ale tylko do pewnego momentu... bo, mniej więcej, w połowie filmu (spoiler alert!) ginie śmiercią "wyssanego z konserwy" bohatera!
Można by rzec, że to taki drugi odcinek instruktażu pt. "jak utopić wielomilionowy budżet". Poprzedni odcinek to Wodny Świat Costnera i traktuje o zatapianiu kasy na powierzchni, a to już drugi, tym razem (and again...dosłownie!) zagłębiamy się w temat podwodnej defraudacji pieniędzy
Zarys fabuły żywcem wzięty z Grawitacji w scenerii rodem z Głębi Camerona z nudnym, iście cmentarnym wypełnieniem - 5/10p.s.: film oglądałem w marnej jakości i z tego co (nie)widziałem to budżet poszedł na znakomitą scenerię, kostiumy i efekty. Do obejrzenia w 4K... może film zyska w moich oczach parę punktów więcej.
Moje aukcje na OLX
