No cóż, fajne VHS-owe wspomnienia
Pierwszy raz film z kasety wideo obejrzałem latem 1987 - wtedy w lokalnym, wiejskim domu kultury, co jakiś czas podłączano magnetowid do tv i można było obejrzeć ciekawy film. Udało mi się np. jednego z Bondów - "Zabójczy Widok", seria wtedy nie była oficjalnie dostępna w Polsce, czy dość ambitny film "Misja" - Rolanda Joffe.
Akurat u mnie w klasie nikt nie miał "widea", ale niektórym udało się "wypożyczyć". Tak, właśnie, istniała instytucja wypożyczenia sprzętu wideo wraz z kasetami, za odpowiednią opłatą. Dwóch kolegów opowiadało więc ekscytujące historie a mnie w pamięci wbił się tytuł, który obejrzałem dopiero po kilku latach, czyli "Rambo". W domu odtwarzacz z możliwością nagrywania Akai, pojawił się chyba w 1991 r. Co sobotę rano, na godz. 7:30-8:00, udawałem się na okoliczny targ, gdzie wokół stolików targowych zbierała się zawsze grupka co najmniej kilkunastu osób, by wymienić się kasetami wideo. Każdy trzymał naręcze kaset, tak aby od razu widać było wypisane na nich tytuły. Oczywiście, największym niefartem było, gdy po przyjściu do domu, zamiast interesującego filmu na kasecie, nagrany był jakiś film z polskiej telewizji
W owym okresie pojawiły się też wypożyczalnie kaset wideo. I rzeczywiście, jak wspominał Daras, ludzie wtedy dużo oglądali, sam byłem świadkiem rozmowy górników-filmożerców, którzy codziennie oglądali po kilka filmów (bo na drugi dzień trzeba oddać). Jeden z nich zachwycał się wtedy oryginalną kasetą wideo z dźwiękiem stereo, gdzie mógł usłyszeć przestrzenne efekty dźwiękowe w filmie akcji, po podłączeniu do stereofonicznej wieży.
W latach 90-tych, wychodziło również bardzo fajne pismo "Cinema Press Video", gdzie można było znaleźć recenzje nowych filmów wydanych na kasetach, ciekawostki z branży i nie tylko...
Pierwszy raz film z kasety wideo obejrzałem latem 1987 - wtedy w lokalnym, wiejskim domu kultury, co jakiś czas podłączano magnetowid do tv i można było obejrzeć ciekawy film. Udało mi się np. jednego z Bondów - "Zabójczy Widok", seria wtedy nie była oficjalnie dostępna w Polsce, czy dość ambitny film "Misja" - Rolanda Joffe.Akurat u mnie w klasie nikt nie miał "widea", ale niektórym udało się "wypożyczyć". Tak, właśnie, istniała instytucja wypożyczenia sprzętu wideo wraz z kasetami, za odpowiednią opłatą. Dwóch kolegów opowiadało więc ekscytujące historie a mnie w pamięci wbił się tytuł, który obejrzałem dopiero po kilku latach, czyli "Rambo". W domu odtwarzacz z możliwością nagrywania Akai, pojawił się chyba w 1991 r. Co sobotę rano, na godz. 7:30-8:00, udawałem się na okoliczny targ, gdzie wokół stolików targowych zbierała się zawsze grupka co najmniej kilkunastu osób, by wymienić się kasetami wideo. Każdy trzymał naręcze kaset, tak aby od razu widać było wypisane na nich tytuły. Oczywiście, największym niefartem było, gdy po przyjściu do domu, zamiast interesującego filmu na kasecie, nagrany był jakiś film z polskiej telewizji
W owym okresie pojawiły się też wypożyczalnie kaset wideo. I rzeczywiście, jak wspominał Daras, ludzie wtedy dużo oglądali, sam byłem świadkiem rozmowy górników-filmożerców, którzy codziennie oglądali po kilka filmów (bo na drugi dzień trzeba oddać). Jeden z nich zachwycał się wtedy oryginalną kasetą wideo z dźwiękiem stereo, gdzie mógł usłyszeć przestrzenne efekty dźwiękowe w filmie akcji, po podłączeniu do stereofonicznej wieży.W latach 90-tych, wychodziło również bardzo fajne pismo "Cinema Press Video", gdzie można było znaleźć recenzje nowych filmów wydanych na kasetach, ciekawostki z branży i nie tylko...
