04-05-2018, 22:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2018, 23:59 przez admin.
Powód edycji: Edycja cytatu
)
(03-05-2018, 13:24)Daras napisał(a): Sebas potrafi „rozbujać” forum, nie ma co. W ciągu dwu dni setki kliknięć.Dzięki. W sumie to nie spodziewałem się aż takiego odzewu. Zobaczymy co będzie za parę dni.
Nfsfan83 +1 punkt reputacji za bardzo ciekawy materiał o DVHS
(03-05-2018, 17:54)wolfman napisał(a): Masz czas na to by posiedzieć w gronie znajomych i wybrać seans filmowy jak ci pasuje, a nie jakie kasety są dostępne w wypożyczalni
Dziś ta "wypożyczalnia" jest wirtualna więc dostęp do tytułu szybszy, ale ograniczenia repertuaru również ma.
(03-05-2018, 17:54)wolfman napisał(a): Jeśli chodzi o magnetowidy z tamtych czasów, które chodziły po x lat. Owszem, ale teraz czy ja kupuję tv , odtwarzacz na całe życie? Nie żartuj, przy tym postępie technologicznym jaki jest obecnie, to nie ma sensu.
To teraz mamy postęp technologiczny? Serio?
Ponad 40 lat temu wylądowaliśmy na Księżycu. Opracowanie technologii do tego trwało około 10lat. Komputer (choć to trochę za dużo powiedziane w kontekście czasów obecnych) który "sterował" lądownikiem pracował z zawrotną szybkością nieco ponad 2MHz i dysponował 4KB RAMu. Dowiózł astronautów tam i z powrotem i to parę razy. Mnie się ostatnio nawigacja w telefonie zawiesiła w drodze z Łodzi do Warszawy. Postęp mówisz... No ale pewnie telefon był za stary. To już blisko 4 letni smartfon. Jego procesor ma tylko 4 rdzenie 2.5 GHz każdy no i nikczemnie małą pamięć RAM - tylko 3GB. Trudno się dziwić, że nie działa. "Cóż, postęp..." Jak to napisał Sapkowski.
Mamy więc w elektronice nowe, "lepsze" technologie, ale finalny produkt jest tandetny i zawodny. Piszę to z punktu widzenia człowieka posiadającego wykształcenie i doświadczenie w tej dziedzinie. Olbrzymie moce obliczeniowe w wspomnianych smartfonach są trwonione przez niezoptymalizowane oprogramowanie. Lata temu, poważniejsze rzeczy, robiono przy dużo mniejszym nakładzie technologicznym. Dedykowane "nawigacje" samochodowe od TomToma, czy Garmina pracowały na archaicznych z dzisiejszego punktu widzenia prockach stabilnie. Nie było "wodotrysków", ale za to pewne działanie.
Przykład z nieco innej beczki. Ostatnio uczestniczyłem w "odsłuchu" (brzydkie słowo, no ale tak się niestety mówi) kilku starszych i młodszych sprzętów audio. Był min. leciwy (tak z 20lat) CD-ek marantza. Wcale nie najwyższy model – taki solidny "średniak". Działał i grał bez zarzutu. Śmigał aż miło. Obok stał zaledwie kilkuletni cedek innej firmy (nazwę przemilczę), kilkukrotnie droższy (coś koło 10tys. złotych w salonie, w momencie premiery). No i oprócz tego "stania" i ładnego "wyglądania" nie robił nic innego. "Stabilność " pracy nie pozwalała na bezproblemowe posłuchanie choćby jednego utworu. Taki to postęp. "Zawody" wygrało (choć z nie za dużą przewagą) współczesne rozwiązanie, a więc DAC z wejściem USB + laptop. Tylko, że ten DAC kosztował kilka tysięcy parę lat temu, a cedek marantza w tamtych czasach i realiach finansowych aż taki drogi nie był. Tu min. leży problem. My z Darasem, Nfsfan83 czy mkocisze tak miło wspominamy VHS, bo wtedy elektronikę cechowała "jakość". Dzisiaj dla odmiany w elektronice jest "jakoś". Tylko jedną literkę 'ć' przez te lata zgubili, ale jak dla nas to duża różnica. To, że byliśmy wtedy młodsi nie ma nic do rzeczy.
Bez problemu i specjalnego żalu przesiadaliśmy się na DVD, potem BD, ale widzimy różnicę w jakości. Kiedyś średniaki były zbudowane bardzo solidnie, a dzisiaj w moim BD od Panasonica (swego czasu drugi model "od góry" w ofercie) od nowości, przy otwieraniu skrzypi klapka zasłaniająca panel frontowy. A przecież to tylko o kwestia dobrego spasowania ewentualnie odrobinki stosownego smaru na zawiasy. No ale po co producent ma to zrobić? Przecież mamy postęp, jak mówisz.
Entuzjaści VHS nie zawsze kupowali magnetowid na lata. Ba, bardzo często je zmieniali, bo przykładowo:
- wprowadzano nowe funkcję,
- poprawiała się jakość:
- obrazu odtwarzanego (np. Wymyślono auto tracking, zwiększano liczbę głowic wizyjnych),
- obrazu nagrywanego (wirujące głowice kasujące),
- dźwięku (wprowadzenie Hi-Fi STEREO - głowice audio umieszczone na wirującym bębnie).
- obrazu odtwarzanego (np. Wymyślono auto tracking, zwiększano liczbę głowic wizyjnych),
Ty natomiast cieszysz się, że zmieniasz sprzęt często, bo przecież taki postęp mamy. Tak naprawdę, za każdym razem kupujesz bubel obliczony na góra dwa lata sprawnego działania. Producent nie musi się przykładać do jakości, bo wie, że i tak regularnie będziesz kupował nowy. To on tak naprawdę zyskuje, bo ma zapewniony stały zbyt...
(03-05-2018, 20:24)wolfman napisał(a): Masz za paroma kilnięciami to czego nie mogłeś mieć po iluś godzinach rozmów. Życie jest za krótkie by na każdą pierdołę tracić multum czasu. Ja tam cenię sobie wiedzę i to , że komuś chce się wklepywać to w net i mogę mieć większość rzeczy od ręki.
Właśnie. Ktoś musiał się namęczyć, żebyś ty nie musiał tego robić. A pomyślałeś co by było, gdyby jemu też się nie chciało? Co byś zrobił? Chciałoby Ci się "na każdą pierdołę tracić multum czasu"?
Bez obrazy, ale póki co to, jesteś jedynie beneficjentem czyjegoś wysiłku. Wiedzę dostajesz za friko więc tak naprawdę jej nie cenisz. Wartość czegokolwiek poznajemy wówczas, gdy sami na to zapracujemy.
(03-05-2018, 20:24)wolfman napisał(a): Ostatnio zdarzyło nam się rozmawiać o Polsce sprzed 1772, mapy Polski w smartfonie na wyciągnięcie ręki , jak i znalezienie na przerwie szybko różnych faktów z tego okresu, a inaczej to co? Biblioteka i targanie map do pracy? Pewnie nie było by tych dyskusji nawet.
Ktoś te mapy musiał jednak najpierw opracować.
Smartfony i internet same się nie wymyśliły. Pracę "u podstaw" tych technologii wykonali Panowie, co to do pracy przychodzili w białych koszulach pod krawatem, poważne obliczenia robili w pamięci, a jak robiło się naprawdę ciężko, to korzystali z suwaka logarytmicznego. Polecam film "Hidden Figures" - zobaczysz jak wyglądał kiedyś inżynier. Potem Ci Panowie zaczęli pisać książki w których opisali to czego się nauczyli i kolejne pokolenie inżynierów zaczęło te książki czytać (O zgrozo! Oni pewnie chodzili też biblioteki!) W wyniku tego powstały pierwsze mikroprocesory i drogą rewolucji to co mamy dzisiaj - przykładowo smartfon – komputer w kieszeni. Im wszystkim się chciało coś samemu zrobić, zamiast siedzieć na czterech literach i czekać aż zrobi to ktoś inny. Najzabawniejsze jest to, że ten realny postęp jakiego dokonali wynikał po części z chęci uproszczenia, przyspieszenia pracy, "uwolnienia się" od tego suwaka logarytmicznego. Pozwolić to miało na prowadzenie jeszcze poważniejszych prac naukowych, wymagających matematyki i fizyki o stopniu trudności i czasochłonności obliczeń przekraczających możliwości przeciętnego człowieka. Paradoksalnie więc ich "lenistwo" było siłą napędową postępu.
A co mamy dzięki, nikomu nie ujmując, lenistwu dzisiejszego młodego pokolenia? To że wie, gdzie coś sprawdzić, to nie znaczy, że dysponuje realnie tą wiedzą. Wystarczy zabrać smartfona i zobaczymy co będzie dalej...
niespotykanie spokojny człowiek
