Przyszła już pora, żebym też opisał magnetowidy z jakich korzystałem. W sumie to były 4. Wszystkie dawno już znalazły nowych właścicieli, więc będę musiał się posiłkować zdjęciami znalezionymi w internecie.
Pierwsze "wideo" kupił mój Tata jakoś w 1989. To był jakiś model firmy FUNAI. Był dwugłowicowy i w sumie tyle o nim pamiętam.
Kolejna maszyna pojawiła się w jakoś 1890-91, a więc jeszcze zakupiona w Pewexie.
SHARP VC-790ET:
Obraz z tego wynalazku, jak na tamte lata, był znakomity. Jakość "stopklatki" idealna.
Mechanizm pracował dość głośno, ale sprawnie. Co prawda po kilku latach ucierpiał na typową dla SHARP-ów przypadłość, a więc zużycie pasków w napędzie, ale to było akurat do łatwe naprawy.
To co było charakterystyczne dla tego modelu to ogromny, podwójny wyświetlacz. Zajmował około 40% szerokości całego panelu frontowego. Składał się dwóch sekcji:
Pilot też był fajny, przyciski małe, ale za to dość logicznie ułożone. Wyświetlacz służył min. Do programowania nagrywania. Ustawiało się wszystko na pilocie, a ukończeniu tej operacji wszystko było wysyłane do magnetowidu.
Pracował bezawaryjnie kilka lat. Po wymianie pasków wylądował w szafie, bo pojawił się godny następca.
Panasonic NV-HD600
To był już model stereofoniczny i korzystaliśmy z niego kilka miesięcy, bo trafiła się możliwość podmiany na:
Panasonic NV-HD650EG:
Ten już został na długo. Był rozwinięciem modelu 600. Wygodniejszy pilot i fajniejsze możliwości edycji filmów - przydatne podczas kopiowania.
Sprytnie pomyślany był pilot. Miał dwa poziomy przycisków. Na "górnym" poziomie były najbardziej podstawowe funkcje (PLAY, STOP, FF idp.). "Górny" poziom był w istocie klapką, po odchyleniu której był dostęp do "dolnego" poziomu, do sterowania bardziej wyszukanymi funkcjami. Rozwiązanie od strony technicznej było w istocie bardzo proste. "Klapka" nie miała żadnej elektroniki, a jej przyciski przez specjalne perforacje, przy zamkniętej "klapce", wciskały przyciski z "dolnego" poziomu. To czy "klapka" jest otwarta, czy zamknięta, wiadomo było dzięki specjalnemu przyciskowi w rogu "dolnego" poziomu, który był wciśnięty przy zamkniętej "klapce".
Magnetowid był stereofoniczny. Dźwięk bardzo wysokiej próby. Słychać to było zwłaszcza na filmach z kolekcji "Klub Konesera" od Warnera. Były to wydania ze ścieżka w Dolby Surround (bez lektora) i z napisami. Na panelu frontowym było ukryte pokrętło do regulacji "biasu" dla ścieżek stereo.
Mechanizm SuperDrive, czym szczycił się producent, był praktycznie w całości wykonany z metalu. Bardzo szybkie przewijanie. Magnetowid zwalniał dopiero jak elektronika "wykryła" zbliżający się koniec taśmy.
Bardzo solidna obudowa.
Pracował absolutnie bezawaryjnie nawet w epoce DVD. Zastąpiła go dopiero nagrywarka DVD z dyskiem twardym (zresztą też od Panasonica). Po jakimś czasie znalazł nowego właściciela.
Pierwsze "wideo" kupił mój Tata jakoś w 1989. To był jakiś model firmy FUNAI. Był dwugłowicowy i w sumie tyle o nim pamiętam.
Kolejna maszyna pojawiła się w jakoś 1890-91, a więc jeszcze zakupiona w Pewexie.
SHARP VC-790ET:
- 4 głowice,
- monofoniczny dźwięk,
- bęben z głowicami pokryty tytanem (miał złoty kolor, co widać było wyraźnie przez półprzeźroczysto klapkę od kieszeni kasety,
- tuner TV zgodny z PAL, SECAM, MESCAM, NTSC (japońskie i "amerykańske")
- możliwość odtwarzania i nagrywania we wszystkich wyżej wspomnianych systemach TV,
- ogromny pilot z wyświetlaczem LCD, mógł sterować TV firmy SHARP,
- była nawet prymitywna blokada rodzicielska,
- złącze SCART,
- made in Japan.
Obraz z tego wynalazku, jak na tamte lata, był znakomity. Jakość "stopklatki" idealna.
Mechanizm pracował dość głośno, ale sprawnie. Co prawda po kilku latach ucierpiał na typową dla SHARP-ów przypadłość, a więc zużycie pasków w napędzie, ale to było akurat do łatwe naprawy.
To co było charakterystyczne dla tego modelu to ogromny, podwójny wyświetlacz. Zajmował około 40% szerokości całego panelu frontowego. Składał się dwóch sekcji:
- "klasycznej" dwukolorowej (żółty + czerwony) pokazującej czas trwania nagrania, aktualny tryb pracy (pause, play stop, itd.), aktywność timera, czy bajery w stylu wskaźnika wykrycia rosy na bębnie (to naprawdę działało, sprawdziliśmy),
- sekcji tunera, gdzie na różne kolorki podświetlany był aktualnie wykryty, bądź ustawiony standard kodowania sygnału TV.
Pilot też był fajny, przyciski małe, ale za to dość logicznie ułożone. Wyświetlacz służył min. Do programowania nagrywania. Ustawiało się wszystko na pilocie, a ukończeniu tej operacji wszystko było wysyłane do magnetowidu.
Pracował bezawaryjnie kilka lat. Po wymianie pasków wylądował w szafie, bo pojawił się godny następca.
Panasonic NV-HD600
To był już model stereofoniczny i korzystaliśmy z niego kilka miesięcy, bo trafiła się możliwość podmiany na:
Panasonic NV-HD650EG:
Ten już został na długo. Był rozwinięciem modelu 600. Wygodniejszy pilot i fajniejsze możliwości edycji filmów - przydatne podczas kopiowania.
- 6-cio głowicowy (dwie głowice audio na bębnie),
- głowice wizyjne wykonane z materiału "amorficznego" (nie trzeba ich "rozmagnesowywać")
- mechanizm Super Drive,
- tuner TV ze wsparciem dla NICAM Stereo,
- rozbudowane możliwości edycjne,
- dwa złącza SCART ( z czego jedne wysyłało sygnał RGB),
- regulacja poziomu nagrywania dla dźwięku stereo,
- możliwość odtwarzania taśm SVHS (ale w jakości VHS),
- pilot z dwoma poziomami przycisków (bardzo ergonomiczny jak na tamte czasy),
- systemy wspomagające programowanie nagrywania takie jak PDC, VPS i ShowView.
Sprytnie pomyślany był pilot. Miał dwa poziomy przycisków. Na "górnym" poziomie były najbardziej podstawowe funkcje (PLAY, STOP, FF idp.). "Górny" poziom był w istocie klapką, po odchyleniu której był dostęp do "dolnego" poziomu, do sterowania bardziej wyszukanymi funkcjami. Rozwiązanie od strony technicznej było w istocie bardzo proste. "Klapka" nie miała żadnej elektroniki, a jej przyciski przez specjalne perforacje, przy zamkniętej "klapce", wciskały przyciski z "dolnego" poziomu. To czy "klapka" jest otwarta, czy zamknięta, wiadomo było dzięki specjalnemu przyciskowi w rogu "dolnego" poziomu, który był wciśnięty przy zamkniętej "klapce".
Magnetowid był stereofoniczny. Dźwięk bardzo wysokiej próby. Słychać to było zwłaszcza na filmach z kolekcji "Klub Konesera" od Warnera. Były to wydania ze ścieżka w Dolby Surround (bez lektora) i z napisami. Na panelu frontowym było ukryte pokrętło do regulacji "biasu" dla ścieżek stereo.
Mechanizm SuperDrive, czym szczycił się producent, był praktycznie w całości wykonany z metalu. Bardzo szybkie przewijanie. Magnetowid zwalniał dopiero jak elektronika "wykryła" zbliżający się koniec taśmy.
Bardzo solidna obudowa.
Pracował absolutnie bezawaryjnie nawet w epoce DVD. Zastąpiła go dopiero nagrywarka DVD z dyskiem twardym (zresztą też od Panasonica). Po jakimś czasie znalazł nowego właściciela.
niespotykanie spokojny człowiek
