09-09-2024, 17:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2024, 17:14 przez fire_caves.)
Na fali rozczarowania "Twisterem" i komentarzy pod moim adresem, które zrozumiałem tak, że rozsuwam nosem i w czterech literach mi się poprzestawiało, wyszukałem na półce kolejny blockbuster z końcówki lat 90-tych ubiegłego wieku:
"Face/Off" - "Bez twarzy"
O, jakie to dobre kino (rozrywkowe) jest. Oczywiście straszna szmira z gatunku "zabili go i uciekł" (tym razem jak najbardziej dosłownie
) ale jak to się ogląda! Pojedynek Cage/Travolta to gruba sprawa, bo jeden nieustannie próbuje przebić drugiego, aczkolwiek Nicolas ma jednak handicap, skoro jego postać jest "najgłówniejszym" bohaterem. Pomysł absurdalny do głębi, ale zrealizowany z rozmachem i nie ma tu nawet czasu na to, by siedzieć i się zastanawiać czy to wszystko ma sens. A mamy tu istny rollercoaster emocji - Cage i Travolta odgrywają tutaj wspaniale psychopatycznego Jokera, Cage prezentuje nam dewastujące załamanie psychiczne po tym jak idiotyczny plan wybucha agentowi Archerowi prosto w, nomen-omen, twarz. Sam film jest gdzieś między "Człowiekiem demolką" (pojedynek dwóch samców alfa), "Robocopem" (body horror w scenach związanych bezpośrednio z przeszczepem) a klasycznym cop-movie, gdzie główny bohater staje do ostatniego starcia i musi, po prostu musi narazić siebie i swoją rodzinę, choćby nie wiem co. No i to odwrócenie ról, gdy okazuje się, że nie tylko Archer jest tatusiem, a Castor może pokazać jak być lepszym ojcem niż "ten dobry". Osobiście siadając w fotelu o filmie wiedziałem tylko to, że bohaterowie zamieniają się twarzami. I w przeciwieństwie do "Twistera" film potrafił mnie zaskoczyć. Ot, choćby bomba, która wydaje się być motorem napędowym filmu i spodziewałem się klasycznej walki o jej rozbrojenie na czas w 3 akcie, zostaje unieszkodliwiona w akcie 2!
Niemal doskonała rozrywka - John Woo absolutnie się zrehabilitował tym filmem w moich oczach (ostatnie co oglądałem spod jego ręki to przedobrzone M:I 2). W swojej kategorii - 8/10.
"Face/Off" - "Bez twarzy"
O, jakie to dobre kino (rozrywkowe) jest. Oczywiście straszna szmira z gatunku "zabili go i uciekł" (tym razem jak najbardziej dosłownie
) ale jak to się ogląda! Pojedynek Cage/Travolta to gruba sprawa, bo jeden nieustannie próbuje przebić drugiego, aczkolwiek Nicolas ma jednak handicap, skoro jego postać jest "najgłówniejszym" bohaterem. Pomysł absurdalny do głębi, ale zrealizowany z rozmachem i nie ma tu nawet czasu na to, by siedzieć i się zastanawiać czy to wszystko ma sens. A mamy tu istny rollercoaster emocji - Cage i Travolta odgrywają tutaj wspaniale psychopatycznego Jokera, Cage prezentuje nam dewastujące załamanie psychiczne po tym jak idiotyczny plan wybucha agentowi Archerowi prosto w, nomen-omen, twarz. Sam film jest gdzieś między "Człowiekiem demolką" (pojedynek dwóch samców alfa), "Robocopem" (body horror w scenach związanych bezpośrednio z przeszczepem) a klasycznym cop-movie, gdzie główny bohater staje do ostatniego starcia i musi, po prostu musi narazić siebie i swoją rodzinę, choćby nie wiem co. No i to odwrócenie ról, gdy okazuje się, że nie tylko Archer jest tatusiem, a Castor może pokazać jak być lepszym ojcem niż "ten dobry". Osobiście siadając w fotelu o filmie wiedziałem tylko to, że bohaterowie zamieniają się twarzami. I w przeciwieństwie do "Twistera" film potrafił mnie zaskoczyć. Ot, choćby bomba, która wydaje się być motorem napędowym filmu i spodziewałem się klasycznej walki o jej rozbrojenie na czas w 3 akcie, zostaje unieszkodliwiona w akcie 2!Niemal doskonała rozrywka - John Woo absolutnie się zrehabilitował tym filmem w moich oczach (ostatnie co oglądałem spod jego ręki to przedobrzone M:I 2). W swojej kategorii - 8/10.
