05-03-2025, 20:32
Piti198
Fajnie, że jednak się przemogles i doświadczyłeś Prawdziwego bólu.
Myślę, że jednak trochę naciągasz fakty pod swoją tezę. Jak sam zauważasz - w filmie de facto Polski i Polaków jest jak na lekarstwo. Miasta to przede wszystkim pokoje hotelowe. Polaków jest dwóch i to na sam koniec. Nie bardzo wiem jak można ten film odczytywać poprzez pryzmat stosunków polsko-żydowskich, jak to próbujesz czynić np. powołując się na scenę w pociągu.
Z kolei przyznasz chyba, że widać tam mocną krytykę postaw wykorzystywania Holocaustu i skłonności do rozgrywania karty antysemityzmu - np. w przywołanej przez Ciebie scenie w restauracji.
Co do sceny z pomnikiem to mam z nią podobny problem, podczas seansu czułem się niekomfortowo. Ale z perspektywy czasu muszę przyznać, że wpisuje się w groteskowy nieco obraz turystyki Holocaustu, ukazywany w filmie.
Jak dla mnie ten film jest bardzo mocno skupiony na Żydach i to przede wszystkim współczesnych. O Polakach tam po prostu film nic nie mówi.
Teraz z ciekawości doczytałem, że uwagę Eisenberga zwrociła reklama na jakimś portalu zachęcająca do wycieczek do Auschwitz w klimatyzowanych busach, z pobytami w wygodnych hotelach. Bez wysiłku. To zachęciło go do podjęcia tematyki komercjalizacji czy też wyjałowienia z emocji Holocaustu. I to właśnie przebija, jak dla mnie wyraźnie, w scenie w pociągu.
Przyznam, że w ocenie całego filmu przychylam się do Twojej opinii, że nic specjalnego. Ratują go w moich oczach pomysł, dość sensowne podejście do problematyki i aktorstwo. Co do tego ostatniego, no jednak Twoje stwierdzenie, że Culkin grał luzaka to jednak nietrafiona chyba diagnoza - ewidentnie jest to osoba w bardzo głębokim kryzysie psychicznym. Choć widzimy podejście trochę zahaczające o Lebowskiego, powiedziałbym, że ta postać oferuje jeszcze wiele więcej.
Fajnie, że jednak się przemogles i doświadczyłeś Prawdziwego bólu.
Myślę, że jednak trochę naciągasz fakty pod swoją tezę. Jak sam zauważasz - w filmie de facto Polski i Polaków jest jak na lekarstwo. Miasta to przede wszystkim pokoje hotelowe. Polaków jest dwóch i to na sam koniec. Nie bardzo wiem jak można ten film odczytywać poprzez pryzmat stosunków polsko-żydowskich, jak to próbujesz czynić np. powołując się na scenę w pociągu.
Z kolei przyznasz chyba, że widać tam mocną krytykę postaw wykorzystywania Holocaustu i skłonności do rozgrywania karty antysemityzmu - np. w przywołanej przez Ciebie scenie w restauracji.
Co do sceny z pomnikiem to mam z nią podobny problem, podczas seansu czułem się niekomfortowo. Ale z perspektywy czasu muszę przyznać, że wpisuje się w groteskowy nieco obraz turystyki Holocaustu, ukazywany w filmie.
Jak dla mnie ten film jest bardzo mocno skupiony na Żydach i to przede wszystkim współczesnych. O Polakach tam po prostu film nic nie mówi.
Teraz z ciekawości doczytałem, że uwagę Eisenberga zwrociła reklama na jakimś portalu zachęcająca do wycieczek do Auschwitz w klimatyzowanych busach, z pobytami w wygodnych hotelach. Bez wysiłku. To zachęciło go do podjęcia tematyki komercjalizacji czy też wyjałowienia z emocji Holocaustu. I to właśnie przebija, jak dla mnie wyraźnie, w scenie w pociągu.
Przyznam, że w ocenie całego filmu przychylam się do Twojej opinii, że nic specjalnego. Ratują go w moich oczach pomysł, dość sensowne podejście do problematyki i aktorstwo. Co do tego ostatniego, no jednak Twoje stwierdzenie, że Culkin grał luzaka to jednak nietrafiona chyba diagnoza - ewidentnie jest to osoba w bardzo głębokim kryzysie psychicznym. Choć widzimy podejście trochę zahaczające o Lebowskiego, powiedziałbym, że ta postać oferuje jeszcze wiele więcej.
