24-02-2021, 21:32
Nie jest też tak, że jakoś spędza mi to sen z powiek.
Ale jakiś to problem jest. Na razie mam jednak spore zaufanie do nośników optycznych, nie zdarzyło mi się dotychczas, żeby któraś z moich płyt (albo z kolekcji CD mojego taty, zbieranej jak przypuszczam od wczesnych lat 90., zawierającej też wypalane płytki mniej więcej w moim wieku, może nieco młodsze
) odmówiła posłuszeństwa. Na wszelki wypadek zgrywam sobie kopie tylko moich ulubionych filmów bądź trudno dostępnych wydań. Może nawet spróbuję sobie kiedyś część wypalić na tych M-Diskach, zobaczylibyśmy, co by z tego wyszło.
A może za jakiś czas pojawi się jakaś forma przechowywania danych mniej zawodna od tych dysków twardych czy nagrywanych płyt.
Gdyby faktycznie było tak, że zawsze można sobie kupić drugi egzemplarz czy inne wydanie utraconego filmu, to oczywiście nie byłoby problemu żadnego (chyba że trzeba by było ostatecznie kupować od nowa całą kolekcję!), mam jednak wątpliwości; być może te wydania Blu-ray, które dziś kupujemy, w wypadku tych bardziej niszowych tytułów to ostatnia możliwość, by je zobaczyć w jakości wyższej niż streamingowa, a i streaming ze swojej natury jest przecież niepewny. Jedyna nadzieja w pogarszającym się z wiekiem wzroku - może do czasu, aż nasze płyty przestaną działać, przestaniemy już przejmować się aż tak jakością obrazu.
A zresztą może się mylę, może po tym kierunku streamingowym przyjdzie jakaś zmiana kursu, albo przynajmniej nośniki fizyczne (czy może inne metody oglądania filmów w podobnie wysokiej jakości?) jakoś będą się trzymać. W końcu dziś odnawia się chyba więcej filmów w 4K niż kiedykolwiek, więc bez sensu, gdyby było to dostępne tylko w średniej jakości streamingu.
Ale jakiś to problem jest. Na razie mam jednak spore zaufanie do nośników optycznych, nie zdarzyło mi się dotychczas, żeby któraś z moich płyt (albo z kolekcji CD mojego taty, zbieranej jak przypuszczam od wczesnych lat 90., zawierającej też wypalane płytki mniej więcej w moim wieku, może nieco młodsze
) odmówiła posłuszeństwa. Na wszelki wypadek zgrywam sobie kopie tylko moich ulubionych filmów bądź trudno dostępnych wydań. Może nawet spróbuję sobie kiedyś część wypalić na tych M-Diskach, zobaczylibyśmy, co by z tego wyszło.
A może za jakiś czas pojawi się jakaś forma przechowywania danych mniej zawodna od tych dysków twardych czy nagrywanych płyt. Gdyby faktycznie było tak, że zawsze można sobie kupić drugi egzemplarz czy inne wydanie utraconego filmu, to oczywiście nie byłoby problemu żadnego (chyba że trzeba by było ostatecznie kupować od nowa całą kolekcję!), mam jednak wątpliwości; być może te wydania Blu-ray, które dziś kupujemy, w wypadku tych bardziej niszowych tytułów to ostatnia możliwość, by je zobaczyć w jakości wyższej niż streamingowa, a i streaming ze swojej natury jest przecież niepewny. Jedyna nadzieja w pogarszającym się z wiekiem wzroku - może do czasu, aż nasze płyty przestaną działać, przestaniemy już przejmować się aż tak jakością obrazu.
A zresztą może się mylę, może po tym kierunku streamingowym przyjdzie jakaś zmiana kursu, albo przynajmniej nośniki fizyczne (czy może inne metody oglądania filmów w podobnie wysokiej jakości?) jakoś będą się trzymać. W końcu dziś odnawia się chyba więcej filmów w 4K niż kiedykolwiek, więc bez sensu, gdyby było to dostępne tylko w średniej jakości streamingu.
