03-02-2016, 22:09
(03-02-2016, 21:38)Szczepan600 napisał(a): Nie kupuję argumentu typu "społeczeństwo nie stać" w momencie gdy spora cześć kanałów TV jest darmowa, VOD Free dostępne dla ludzi z komputerami, a dvd często do 19.99 za nowsze tytuły. Nie mówię, że w kraju nie mogłoby być lepiej, ale nie doszukuję się w tym wymówki, by zaniedbywać sprawy kultury. Zawsze zaznaczam, że dobrze walczyć o to by powstawały nowe miejsca gdzie nawet ci najbiedniejsi odnajdą legalną kulturę na poziomie. Plus naprawdę bym chciał by problem, o którym piszemy dotyczył "kilku łebków".
No to zacznij przy zarobkach 2k na rękę (gdzie reszta Europy zarabia w Euro), z czego 8/9 tej sumy, to wydatki na życie codzienne. TV jest darmowa chyba w teorii - masz przecież narzucone odgórnie z dupy abonamenty, a i kablówka swoje kosztuje; komputery i połączenie do neta też nie są na krzywy ryj, VOD, abstrahując od jego jakości i możliwości wyboru, również płatne. Naucz się, że nic nie ma za darmo i zdecydowanej większości nie stać na takie przyjemności, jak chociażby taki wypasiony Lawrence z Arabii (którego notabene w końcu kupiłem - taki ze mnie pirat! suchary do końca miesiąca będę jadł
). Na nowości dvd akurat nie patrzę, a dziwnym trafem te filmy, które mnie na tym nośniku interesują, zwykle kosztują swoje. Także to nie są wymówki - jeśli ktoś ma do wyboru ciułanie miesiącami, by uzbierać sobie na kilka filmów, kiedy może je sobie w międzyczasie ściągnąć, to chyba wiadomo, co wybierze. Oczywiście nie jest to jedyny powód, aż tak głupi nie jestem, ale przynajmniej nie walczę z wiatrakami. Wspomniane wydania zresztą wielkich dziur nie mają, skoro nie raz i nie dwa wielkie wydawnictwa muzyczne, czy studia filmowe otwarcie przyznawały, że gdyby nie obieg tzw. drugoligowy (czyli w dużej mierze właśnie piracenie), to sprzedaż ich poszczególnych tytułów byłaby o połowę mniejsza - dlatego, że jeśli idzie o filmy i te sprawy, to liczy się głównie "słowo z ulicy".Jasne, jakieś mniejsze rybki, jak choćby ci co sprzedawać chcieli pojedyncze wypaśne wydania azjatyckie na polskim rynku, zawsze będą stratne, ale bynajmniej piractwo nie jest tutaj głównym kozłem ofiarnym.

