Logo
  • FORUM
  • FILMOSKOP
  • ZGŁOŚ OKAZJĘ
  • POMOC »
    • KOSZTY WYSYŁKI
    • BLU-RAY Z POLSKĄ WERSJĄ
    • PORÓWNYWARKA
    • OFERTY DNIA
  • FILMOŻERCY »
    • O STRONIE
    • WSPÓŁPRACA
    • KONTAKT

  • Szukaj
  • Użytkownicy
  • FAQ
Posiadasz już konto?  Zaloguj się  lub    Stwórz konto
Logowanie na Filmozercy.com | Forum
Filmozercy.com | Forum › Blu-ray i DVD › Dział ogólny
1 2 3 4 5 ... 7 Dalej »

Oglądamy filmy z kolekcji...

Strony (125): « Wstecz 1 ... 108 109 110 111 112 ... 125 Dalej »
 
Opcje tematu
Oglądamy filmy z kolekcji...
Offline Juby
Nieogar w tym temacie
Liczba postów: 2,080
Reputacja: 80
 
#1,091
04-04-2024, 13:04
W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia...

Szklana pułapka (1988) [Blu-ray, napisy]
Film, który nigdy mi się nie znudzi, w te święta znowu przypomniał jak bardzo kino zmieniło się na gorsze w ostatnich latach. Minusy? Od zawsze DH1 ma dla mnie jeden spory zgrzyt, dlatego nie wystawiam mu maksymalnej oceny. Postawiłem na oglądanie z płyty Blu-ray ze względu na milion razy lepsze tłumaczenie niż na płycie UHD. Jakość blu jak najbardziej w porządku, choć po zapoznaniu się z kilkoma scenami w 4K czasami zwracałem uwagę na przepalenia w jasnych partiach obrazu.

Powtórka w przeddzień zwycięskiej Oscarowej gali...

Oppenheimer (2023) [Blu-ray, lektor]
Większość statuetek - jak nie wszystkie - jak najbardziej zasłużone. To zdecydowanie najlepiej napisany przez Nolana film od czasu Prestiżu, a pod względem realizacji miałbym max. dwie niewielkie uwagi. Nie jest i nie będzie to dla mnie top jego filmografii ponieważ nie jest to "moja bajka" (biografia akurat tej konkretnej osoby osadzona w tym czasie - wolę Nolana kręcącego kino akcji), ale doceniam i szanuję, bo naprawdę wielkie to kino. Obraz na Blu-ray bez zastrzeżeń, dodatki też w porządku, choć o samej realizacji trochę mniej niż zakładałem, szczególnie o kluczowej scenie wybuchu.

W pewien weekend złapało mnie na podśpiewywanie piosenek z GotG, żona się zaraziła i zaproponowała powtórki...

Strażnicy Galaktyki (2014) [Blu-ray, napisy]
Niespełna 10 lat temu Strażnicy byli dla mnie po prostu fajnym filmem. Dziś - po czterech seansach i w czasach kompletnego upadku MCU - wydają mi się jeszcze fajniejsi! Zarąbista rozrywka, mimo tego, że w pierwszej połowie sporo tekstów to tona ekspozycji, a Gunn nie potrafił jeszcze dość dobrze kręcić akcji.

Strażnicy Galaktyki 2 vol. 2 (2017) [Blu-ray, napisy]
Obejrzany po raz trzeci. Niewiele gorszy (nierówny humor) od Vol. 1, a pod pewnymi względami nawet lepszy (bardziej nasycona kolorystyka, lepsze sceny akcji, bardziej wzruszający finał). Obie części uważam za czołówkę MCU. Trzeba się zastanowić nad zakupem Vol. 3.

A ostatnio chodził za mną Bond. James Bond. Powtórzyłem więc filmy z Daltonem, których nie widziałem ponad 12 lat.

[Obrazek: timothy-dalton-james-bond.jpg?fit=1219%2C723]

W obliczu śmierci (1987) [Blu-ray, lektor]
Kiedy widziałem tę część w 2008 i 2011 roku powtarzając całą serię ciągiem, bardzo mi się podobała. Myślę, że był to efekt oglądania jej po kilku campowych Bondach z Connerym i Moorem, którymi mogłem być już zmęczony, a twórcy zaserwowali próbę zmiany w bardziej realistyczne/szpiegowskie rejony. Dziś - powtarzając film z marszu, bez przypominania poprzedników - wydaje mi się on raczej średnio udaną próbą odświeżenia serii. Fabuła niby jest ciekawa (Bond powoli odkrywa kto zrobił co i dlaczego, i dla odmiany nie jest to zły megaloman z tajną bazą starający się przejąć władzę nad światem), ale wszystkie karty zostają rozdane gdzieś w połowie, przez co druga to już tylko ciągnące się, niezbyt ekscytujące sceny akcji (wrażenie robią tylko popisy kaskaderskie w scenie z samolotem). Film wydał mi się o kwadrans za długi, z kiepskimi łotrami (dwóch cwaniaków, którzy są bardziej śmieszni niż groźni, o wiele lepiej wypada ich blondwłosy henchman) i marną, słabiutko zagraną dziewczyną Bonda. Oceniłbym film lekko pozytywnie ze względu na dobrą pierwszą połowę i piosenkę a-ha.

Licencja na zabijanie (1989) [Blu-ray, lektor]
Zdecydowanie ten lepszy Bond z Daltonem. W sumie niewiele Bonda w tym Bondzie, gdzie twórcy znowu dokonali zmiany gatunkowej, tym razem na 80sowe kino zemsty. Najbliżej tej części do Quantum of Solace, gdzie OO7 również zerwał się ze smyczy i szukał zemsty na własną rękę. Licencja w kilku aspektach przegrywa z drugim filmem Craiga, ma jednak lepszą historię, więcej treści, świetną akcję (zwłaszcza finał z cysternami), zdecydowanie lepszych złoczyńców(!!) i dwie zniewalające dziewczyny (Pam Bouvier to moja ulubiona Bond-Girl do czasu Vesper). Rażą mnie tu tylko te dwie sceny z Ninja (pasują jak garbaty do ściany) i ostatnia z Felixem (koszmarna pod każdym względem!) - obie do wywalenia. Btw. to pierwszy Bond jakiego oglądałem - pewnie tylko z 25-30 minut jak byłem dzieciakiem, ale ma za to u mnie mały plusik.

Timothy Dalton był w porządku. To dobry aktor, który miał wygląd i charyzmę Bonda, ale pod jednym względem jest dla mnie najsłabszym agentem OO7 - brakuje mu szarmanckiego uroku kobieciarza. Od pierwszej sceny Doktora No z Sylvią Trench wiemy, że Bond to przystojniak, który z łatwością uwodzi kobiety, a także jest przez nie uwodzony. Tak było w przypadku wszystkich jego poprzedników oraz następców. Dalton z kolei nie uwodził w swoich filmach żadnej panny, a sam "rwany" był tylko trzykrotnie, z czego raz jest to w formie żartu (pre-title sequence pierwszego filmu), raz może mieć to drugie dno (Lupe starająca się uwolnić od Sancheza), a ten główny był dla mnie mało przekonujący (Pam na motorówce bez paliwa). Dalton-podrywacz nie istnieje, w dodatku nieprzekonujący wydawał mi się w chwilach gdy sypał jakimś one-line'rem, które w scenariuszu The Living Daylights mogły być pozostałością z draftu pisanego jeszcze z myślą o Rogerze Moorze (a później o Brosnanie). Także ode mnie okejka, ale stawiam go wyżej tylko od Australijczyka.

Jeszcze jedna sprawa - Christopher Nolan musi bardzo lubić te filmy (o czym zresztą sam kilkukrotnie wspominał). Przy powtórce rzuciły mi się w oczy co najmniej trzy sceny/motywy "pożyczone" przez niego w Batman Begins i jeden w The Dark Knight Rises. Smile


Filmweb | Filmoskop

Gunn, Safran, Zaslav, wherever you are out there... Fuck You too!
Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Online Filmozercy.com
To jest reklama
Liczba postów: Spora
Reputacja: Najwyższa
Ta reklama nie jest widoczna dla zalogowanych użytkowników.


Reklama
Offline pred895
Posting Freak
Liczba postów: 3,802
Reputacja: 140
     
#1,092
07-04-2024, 21:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2024, 22:11 przez pred895.)
Deep Impact - Dzień zagłady na 4k
Po latach na spokojnie i w pełnym aspekcie kinowym, bo do tej pory to raczej jak Armageddon kojarzę ten film tylko w aspekcie telewizyjnym z reklamami. Teraz po Bożemu wszedł fenomenalnie.  Jestem pod ogromnym wrażeniem suspensu i powolnego odkrywania tajemnicy związanej z E.L.E. , duża w tym zasługa znakomitego kompozytora Jamesa Hornera. Chłop w latach dziewięćdziesiątych począwszy od Czasu Patriotów z Fordem, po Braveheart, Ransom i tutaj wymiata. Każda scena, która ma nas trzymać w napięciu z udziałem tego gościa bustowana jest do ogromnych rozmiarów. Filmidło jest na tyle dobrze skonstruowane jeśli chodzi o odkrywanie kart i ogólny plan rządu pod względem radzenia sobie z sytuacją w której grozi nam totalna zagłada to majstersztyk w którym się zakochałem. Tutaj w przeciwieństwie do rozwałki u Baya chodziło bardziej o pokazanie relacji między ludźmi w takich ekstremalnych sytuacjach. Od samego początku do kulminacyjnego końca byłem trzymany w napięciu i dopingowałem każdej postaci. Finałowa rozwałka jak na wiek filmu trzyma się bardzo dobrze i w wielu miejscach robi spore wrażenie. Podczas seansu odczuwałem dziwne uczucie, tak jakby znajomą aurę, która otacza ten film, tak jakbym oglądał w połowie zrobiony film przez Spielberga, ku mojemu zaskoczeniu w napisach końcowych okazał się jednym z producentów, więc coś w tym jest. Tak więc po latach jest to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy film katastroficzny epickich rozmiarów. Pech chciał że wyszedł tego samego roku co Armageddon, podobna sytuacja miała miejsce w 1995 >> Braveheart i Rob Roy. Po latach oba te filmy świetnie się uzupełniają  i ciekawią odmiennym podejściem do tematu.


Unboxing >> YouTube
Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Daras
Posting Freak
Liczba postów: 2,317
 
#1,093
01-05-2024, 00:34
"Pociąg" (1959).

Króciutko. Przed nami pogodne święta i zapewne zabraknie ludziom ochoty na czytanie rozwlekłych tekstów.

Pisałem / cytowałem nie raz, że dany film jest polskim - amerykańskim kinem. Wink  Nie inaczej sprawa wygląda z "Pociągiem". Oglądam, oglądam i końca nie widać. Fascynacji uległem w latach 80. , a dziś ta emocja jest czymś dużo więcej. W leciwym obrazie wszystko jest jak trzeba! Majstersztyk - po prostu! Kadrowanie rodem z produkcji Hitchcocka. Gra aktorka na poziomie statuetek. Lubię, po prostu lubię takie kino!

Za pasem mamy wakacje. To czas aby wsiąść do tego pociągu. Zapewniam - odbędziecie interesującą podróż.
Już pierwsze minuty intrygują. Potem robi się coraz bardziej tajemniczo. Trzeba być wyrazistym reżyserem aby z pietyzmem wpleść wątki socjologiczne (przywary Polaków) w historię złożoną, a finalnie sięgającą poziomem najlepszych światowych trillerów.
Główny bohater swoją tajemniczością mocno sugeruje kim może być w końcowych scenach (Leon Niemczyk). To aktor charyzmatyczny oraz poważny. Niemniej całą narrację  burzy Zbigniew Cybulski - bożyszcze tamtego pokolenia. Może to właśnie on będzie "bohaterem" finału?

Obecnie brakuje mi tych powabnych (lub, jak kto woli "powabnych") turystek. Dziś ślepią one w telefony i tam szukają swojej szansy. Smutne. A konduktorki polskich kolei? Uff! Niezmiennie trzymają poziom Cool . Wiem coś o tym, gdyż często się przemieszczam.
Lucyna Winnicka? Rety! Przy niej aż tak mocno nie potrzebuję Marlin Monroe. W utworze Kawalerowicza rodzima dama naprawdę czaruje i stanowi konkurencję dla aktorki amerykańskiej.

"Pociąg" to przestrzeń do eksploracji na długie lata, przynajmniej w mojej ocenie

Bez noty. Po raz kolejny byłaby ona bardzo wysoka.


„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.

Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Mefisto
Pete Jones
Liczba postów: 5,282
Reputacja: 149
     
#1,094
04-05-2024, 00:50
(07-04-2024, 21:54)pred895 napisał(a):  Deep Impact - Dzień zagłady na 4k
Po latach na spokojnie i w pełnym aspekcie kinowym, bo do tej pory to raczej jak Armageddon kojarzę ten film tylko w aspekcie telewizyjnym z reklamami. Teraz po Bożemu wszedł fenomenalnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem suspensu i powolnego odkrywania tajemnicy związanej z E.L.E. , duża w tym zasługa znakomitego kompozytora Jamesa Hornera.

No fakt, sympatyczny i dość szybko zlatujący seansik - po latach weszło znacznie lepiej niż kiedyś, choć to nadal żadne arcydzieło i, jak na podejmowany temat, dość lajtowe filmidło. Zdecydowanie zabrakło za kamerą kogoś lepszego. Tajemnica faktycznie nieźle z początku odkrywana, tylko szkoda tego castingu, bo Tea wybitnie się nie sprawdza jako aktorka tutaj. Horner z kolei na autopilocie mocnym, ale działa.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Mister Tadeo
Redaktor
Liczba postów: 1,507
Reputacja: 71
 
#1,095
04-05-2024, 09:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2024, 09:48 przez Mister Tadeo.)
(04-05-2024, 00:50)Mefisto napisał(a):  Zdecydowanie zabrakło za kamerą kogoś lepszego.

Ale i tak jest lepiej od tego co współcześnie próbują kręcić reżyserki, którym wybitnie nie wychodzą blockbustery z akcją.
Nie jest to co prawda poziom wcześniejszego o rok Peacemakera (1997) - ten udał się Mimi Leder wyśmienicie, ale za Dzień zagłady nie ma najmniejszego powodu się wstydzić.

(04-05-2024, 00:50)Mefisto napisał(a):  Horner z kolei na autopilocie mocnym, ale działa.

Zgoda. Maska Zorro z tego samego roku (1998) stoi o klasę wyżej.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Mefisto
Pete Jones
Liczba postów: 5,282
Reputacja: 149
     
#1,096
04-05-2024, 12:34
(04-05-2024, 09:48)Mister Tadeo napisał(a):  Ale i tak jest lepiej od tego co współcześnie próbują kręcić reżyserki, którym wybitnie nie wychodzą blockbustery z akcją.

Nawet nie zamierzam porównywać. Ale prawdą jest, że brakuje tu mięsa i trochę emocji. ELE ma początkowo fajny klimacik, ale szybko staje się zbyt lajtowe. Frodo goni za dziewczyną, ale przez brak ekspozycji ten związek jest na ślinę i słowo honoru. A astronauci pojawiają się i znikają, nie mając startu do ekipy z Armageddonu. No i statyczne to wszystko strasznie - Ziemię czeka zagłada, a postaci głównie spacerują i gadają. Pod tym względem film przegrywa nie tylko z Bayem, ale też z Dniem, w którym Ziemia stanęła w ogniu.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Mister Tadeo
Redaktor
Liczba postów: 1,507
Reputacja: 71
 
#1,097
04-05-2024, 15:31
(04-05-2024, 12:34)Mefisto napisał(a):  przez brak ekspozycji ten związek jest na ślinę i słowo honoru. A astronauci pojawiają się i znikają,

Jeśli pamięć mnie nie myli, to w dodatkach scenarzysta Bruce Joel Rubin mówił, że jego intencją było stworzenie 3-godzinnego filmu katastroficznego. Jak widać z pierwotnego pomysłu (może nawet skryptu) ostało się tylko tyle, że wystarczyło finalnie na 2-godzinny letni (dosłownie) blockbuster, gdzie wymienione przez Ciebie fabularne niedostatki są nadto widoczne.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Mierzwiak
Posting Freak
Liczba postów: 5,182
Reputacja: 277
 
#1,098
04-05-2024, 16:36
(04-05-2024, 12:34)Mefisto napisał(a):  Ziemię czeka zagłada, a postaci głównie spacerują i gadają
A co robią u Baya? No tak, głównie śmieszkują Smile


LG OLED 65" B8
Panasonic DP-UB820
Sony HT-ZF9
Apple TV 4K
Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Mefisto
Pete Jones
Liczba postów: 5,282
Reputacja: 149
     
#1,099
05-05-2024, 01:14
U Baya masz inny klimat, inną dynamikę postaci, inaczej ukazaną politykę oraz społeczeństwo (robiące za tło) i kompletnie inaczej rozłożone akcenty. Paradoksalnie brakuje też tam... armageddonu Smile


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Juby
Nieogar w tym temacie
Liczba postów: 2,080
Reputacja: 80
 
#1,100
05-05-2024, 13:18
Ja ostatnio dalej leciałem z Bondami.

GoldenEye (1995) [4K, napisy]
Mam na Blu-ray, ale kiedyś udało się nagrać na dysk wersję 4K, która wygląda o niebo lepiej, więc to ją włączyłem (czemu do tej pory nie wydano tego na płytach?). Sprawa jest jasna - to drugi najlepszy film serii po Casino Royale. Koniec i kropka. Brosnan jest doskonałym Bondem (ma w sobie ten urok i poczucie humoru, którego brakowało Daltonowi, ale też w przeciwieństwie do Moore'a potrafi być twardy i pozbawiony emocji, jak Connery), kobiety są fantastyczne, czarne charaktery również, być może najlepsza ich paka w filmach o OO7, no i piosenka Tiny to oczywiście numero uno ever. Minęło niemal 30 lat od premiery, a według mnie film nadal ogląda się świetnie. Miałem popsioczyć, że trochę wybijająca z rytmu jest przerwa między eksplozją pociągu, a finałową akcją, ale to detal, w dodatku zrekompensowany później z nawiązką (scena z długopisem, ostatnie one on one na antenie - zawsze zapominam jak realistyczne i brutalne jest to starcie). Świetny film, w którym bardzo lubię nawet często krytykowany przez fanów soundtrack.

Jutro nie umiera nigdy (1997) [Blu-ray, napisy]
Kiedyś ta część również bardzo mi się podobała i uważałem ją za niewiele gorszą od GoldenEye'a. Jednak powtórka w 2011 roku mocno mnie wynudziła i teraz - ponad 12 lat później - mimo najlepszych intencji było podobnie. Niby film ma wszystko, a jednak czegoś mu brakuje. Niby tyle akcji (szczególnie pościg motocyklem), a jednak nie wciąga jak poprzednik. Z "drugich filmów" pięciu aktorów ten wydaje mi się na dzisiaj najsłabszy (przy czym wciąż niezły).

Świat to za mało (1999) [Blu-ray, napisy]
Kompletnie ominęła mnie ta część, kiedy była nowością. Pamiętam po dziś dzień jaki był szał na Bonda z "polską aktorką" kiedy miał mieć premierę w TVP1, później premierę kolejnego z Brosnanem, aż w końcu teaser trailer Die Another Day na którejś kasecie VHS w naszej kolekcji. O istnieniu Świat to za mało dowiedziałem się dopiero gdzieś w 2007/2008, gdy kręcono drugiego Bonda z Craigiem i planowałem powtórzyć wszystkie poprzednie filmy o najsłynniejszym agencie świata - wcześniej nie wiedziałem o nim nic. No i niby ma lepszą scenę przed czołówką od poprzednika, lepsze postacie kobiece, Brosnan też jakby bardziej się starał, czarny charakter też oryginalniejszy, a całość jest najbardziej "bondowa" od dawna (sporo schematów z ery Moore'a w nowszym wydaniu), ale jakoś nigdy nie potrafił mnie zaangażować i nie czuję do niego sentymentu, bo widziałem dopiero trzeci raz. Ostatecznie trudno mi zdecydować czy jest on lepszy, czy gorszy od TND, ale na ten moment erę Brosnana uszeregowałbym w ten sposób:

GoldenEye >> Tomorrow Never Dies ⩾ The World Is Not Enough > Die Another Day


Filmweb | Filmoskop

Gunn, Safran, Zaslav, wherever you are out there... Fuck You too!
Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Strony (125): « Wstecz 1 ... 108 109 110 111 112 ... 125 Dalej »
 




Użytkownicy przeglądający ten wątek:   1 gości

  •  Wróć do góry
  •  Kontakt
  •   Tanie filmy, okazje, przeceny, społeczność filmowa - Filmozercy.com | Forum
  •  Wersja bez grafiki
© Rush Crafted with ❤ by iAndrew
Polskie tłumaczenie © 2007-2025 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2025 MyBB Group.
Tryb normalny
Tryb drzewa
Pokaż wersję do druku
Subskrybuj ten wątek
Dodaj ankietę do wątku
Wyślij ten wątek znajomemu