12-09-2021, 15:26
Dawno żaden film mnie nie zirytował jak Being There. Jeden z tytułów, których nie miałem okazji obejrzeć wcześniej ale od dawna są na liście. Ogólne pochwały, wysokie noty, Criterion etc... Tymczasem dostałem niestrawny, niezbyt klejący się miks absurdu z dramatem, z ekstremalnie irytującym głównym bohaterem, zresztą moim zdaniem tragicznie zagranym. Nie wiem jakim cudem Sellers dostał nominację do Oscara z tę rolę. Dla mnie to tragiczny miscasting. Ta historia ani mnie nie wzruszyła ani rozbawiła ani nie zaangażowałą emocjonalnie w jakikolwiek sposób. Poza poirytowaniem. Chyba nie o to chodziło. Nawet muzyka (jakaś bezsensowna rearanżacja utworów Satie, po co??) mnie drażniła. 4/10

![[Obrazek: wW2qcIGJaQeH4o4nKw6HI4KQ3vU.jpg]](https://image.tmdb.org/t/p/original/wW2qcIGJaQeH4o4nKw6HI4KQ3vU.jpg)
![[Obrazek: casino-royale-james-bond.gif]](https://c.tenor.com/Sox9qVNCvCIAAAAC/casino-royale-james-bond.gif)
![[Obrazek: tumblr_oh9lonhT0z1tmmzmso3_r1_500.gif]](https://66.media.tumblr.com/72f3588e3a1f6183331b12ad29dd5e41/tumblr_oh9lonhT0z1tmmzmso3_r1_500.gif)
![[Obrazek: 050f0f5e4d2c980b67e3f5ea42a3fd6b.gif]](https://i.pinimg.com/originals/05/0f/0f/050f0f5e4d2c980b67e3f5ea42a3fd6b.gif)