14-11-2021, 15:52
Sprawdzałem jak to działa, choć nie tak intensywnie jak połączenia przewodowe.
Jeżeli chodzi o muzykę (stereo) plus wirtualizacja 3D, to takie połączenie jak dla mnie nie ma za bardzo sensu. Muzyka powstaje w formacie stereofonicznym i jest miksowana z uwzględnieniem faktu, że będzie odtwarzana na systemie przede wszystkim dwukanałowym. Owszem, da się włączyć tryb 3D, ale to nie wprowadza jak dla mnie niczego istotnego do przekazu. Dźwięk "wyjdzie" z głowy, ale czy w przypadku nagrań muzycznych, odtwarzanych z wykorzystaniem słuchawek, to jakiś problem, że instrumenty są słyszane w taki właśnie sposób, jakby muzycy grali wewnątrz naszej głowy, lub jej pobliżu? Jak dla mnie nie, taki urok reprodukcji dźwięku przez słuchawki. Ponadto, coraz więcej osób preferuje właśnie taki rodzaj prezentacji, bo uniezależnia od akustyki otoczenia, pozwala bardziej skupić się na detalach przekazu. Nie bez przyczyny mamy taki dynamiczny rozwój słuchawkowego audio w ostatniej dekadzie.
Reasumując, myślę że jak album jest dobrze nagrany, to nie ma sensu go poprawiać przez zaaplikowanie trybu 3D. Jak album jest kiepsko nagrany, to tryb 3D niczego nie poprawi.
Co innego filmy. Tutaj nie dysponowałem odpowiednim zapleczem sprzętowym (do pewnego czasu), więc sprawdziłem takie połączenie, ale pobieżnie - min. dlatego o tym nie wspomniałem. Źródłem dźwięku i obrazu był ten sam Samsung Galaxy S20FE, co przy słuchaniu muzyki, ale tym razem połączony do TV przez HUBa na USB-C, z wyjściem HDMI. Pracowało to w "trybie" desktopowego Androida, z wykorzystaniem Samsung DeX. Kodi było odtwarzaczem filmów. Dźwięk oczywiście po Bluetooth, z kodekiem LDAC, ale z ograniczeniem częstotliwości próbkowania do 48kHz (dokładnie tyle co w przykładowo formacie DTS). Zresztą, jak wspomniałem wcześniej, przy fs 96kHz nie da się włączyć trybu 3D. Działało to bardzo przyzwoicie, chociaż telefon to problematyczne źródło sygnału video - wymuszone odświeżanie ekranu na 60Hz przykładowo, czy brak pilota (kontroler XBOX-owy całe szczęście nieźle działał). Dźwięk w filmie to co innego niż muzyka i trudniej doszukać się różnić pomiędzy połączeniem kablowym a radiowym. Od kilku dni użytkuję NVIDIA Shield, wiec pewnie pokuszę się o porównanie bluetooth+LDAC+3D kontra USB-audio+3D, na materiale filmowym. Na Shieldzie jak dotąd nie udało się przesłać po USB sygnału multichannel (ale się jeszcze nie poddaję
), wiec nie ma wyraźnego argumentu przemawiającego za połączeniem kablowym. Pozbycie się kabelka jest więc kuszące. Ze wstępnego zaznajomienia się tym trybem, mogę napisać, że nie było niczego niepokojącego. Muszę jednak przesłuchać te kilka znanych mi scen z sprawdzanych filmów, żeby jednoznacznie ocenić "jak to gra". Na pewno jest opóźnienie sygnału, ale da się to wyeliminować w ustawieniach NVIDIA Shield, ale i chyba samego Kodi. Jeszcze coś o tym napiszę.
Jeżeli chodzi o muzykę (stereo) plus wirtualizacja 3D, to takie połączenie jak dla mnie nie ma za bardzo sensu. Muzyka powstaje w formacie stereofonicznym i jest miksowana z uwzględnieniem faktu, że będzie odtwarzana na systemie przede wszystkim dwukanałowym. Owszem, da się włączyć tryb 3D, ale to nie wprowadza jak dla mnie niczego istotnego do przekazu. Dźwięk "wyjdzie" z głowy, ale czy w przypadku nagrań muzycznych, odtwarzanych z wykorzystaniem słuchawek, to jakiś problem, że instrumenty są słyszane w taki właśnie sposób, jakby muzycy grali wewnątrz naszej głowy, lub jej pobliżu? Jak dla mnie nie, taki urok reprodukcji dźwięku przez słuchawki. Ponadto, coraz więcej osób preferuje właśnie taki rodzaj prezentacji, bo uniezależnia od akustyki otoczenia, pozwala bardziej skupić się na detalach przekazu. Nie bez przyczyny mamy taki dynamiczny rozwój słuchawkowego audio w ostatniej dekadzie.
Reasumując, myślę że jak album jest dobrze nagrany, to nie ma sensu go poprawiać przez zaaplikowanie trybu 3D. Jak album jest kiepsko nagrany, to tryb 3D niczego nie poprawi.
Co innego filmy. Tutaj nie dysponowałem odpowiednim zapleczem sprzętowym (do pewnego czasu), więc sprawdziłem takie połączenie, ale pobieżnie - min. dlatego o tym nie wspomniałem. Źródłem dźwięku i obrazu był ten sam Samsung Galaxy S20FE, co przy słuchaniu muzyki, ale tym razem połączony do TV przez HUBa na USB-C, z wyjściem HDMI. Pracowało to w "trybie" desktopowego Androida, z wykorzystaniem Samsung DeX. Kodi było odtwarzaczem filmów. Dźwięk oczywiście po Bluetooth, z kodekiem LDAC, ale z ograniczeniem częstotliwości próbkowania do 48kHz (dokładnie tyle co w przykładowo formacie DTS). Zresztą, jak wspomniałem wcześniej, przy fs 96kHz nie da się włączyć trybu 3D. Działało to bardzo przyzwoicie, chociaż telefon to problematyczne źródło sygnału video - wymuszone odświeżanie ekranu na 60Hz przykładowo, czy brak pilota (kontroler XBOX-owy całe szczęście nieźle działał). Dźwięk w filmie to co innego niż muzyka i trudniej doszukać się różnić pomiędzy połączeniem kablowym a radiowym. Od kilku dni użytkuję NVIDIA Shield, wiec pewnie pokuszę się o porównanie bluetooth+LDAC+3D kontra USB-audio+3D, na materiale filmowym. Na Shieldzie jak dotąd nie udało się przesłać po USB sygnału multichannel (ale się jeszcze nie poddaję
), wiec nie ma wyraźnego argumentu przemawiającego za połączeniem kablowym. Pozbycie się kabelka jest więc kuszące. Ze wstępnego zaznajomienia się tym trybem, mogę napisać, że nie było niczego niepokojącego. Muszę jednak przesłuchać te kilka znanych mi scen z sprawdzanych filmów, żeby jednoznacznie ocenić "jak to gra". Na pewno jest opóźnienie sygnału, ale da się to wyeliminować w ustawieniach NVIDIA Shield, ale i chyba samego Kodi. Jeszcze coś o tym napiszę.
niespotykanie spokojny człowiek

